Tego dnia byłem w górach i wszystko było tak spokojne, że nawet odgłos kopyt mojego konia wydawał się zbyt głośny w tej niekończącej się ciszy, ponieważ wąska, kamienista droga wiła się między skałami a gęstym lasem, podczas gdy w oddali słychać było jedynie szum wiatru, kiedy nagle mój koń zatrzymał się tak gwałtownie, że o mało nie spadłem z siodła, po czym uniósł głowę, postawił uszy i niespokojnie zarżał, wpatrując się prosto w ten fragment drogi, którego w żaden sposób nie potrafiłem odróżnić od pozostałej części. 🐎
— Co się stało… idź dalej! — powiedziałem najpierw z uśmiechem, sądząc, że zwierzę po prostu wyczuło zapach jakiegoś dzikiego zwierzęcia, ale mój koń w ogóle się nie poruszył, a kiedy lekko nacisnąłem nogami jego boki, nie tylko odmówił ruszenia do przodu, lecz zaczął szybko się cofać, jakby całym swoim ciałem próbował odciągnąć mnie od tego miejsca.

Nigdy wcześniej nie widziałem go zachowującego się w tak dziwny sposób, ponieważ nigdy nie bał się ani burz, ani wysokich skał, ani dziwnych dźwięków dochodzących z głębi lasu, i właśnie dlatego poczułem w sobie niewytłumaczalny niepokój, który początkowo próbowałem ignorować, ale im bardziej starałem się go uspokoić, tym silniej się opierał.
— Spokojnie… co zobaczyłeś? — szepnąłem, głaszcząc go po szyi, ale nagle obrócił całe ciało w moją stronę i tak mocno odepchnął mnie barkiem, że straciłem równowagę i musiałem zrobić kilka kroków do tyłu.
W tym momencie zrozumiałem już, że to nie był zwykły strach, i dokładnie wtedy, gdy miałem zamiar ponownie do niego podejść, rozległ się głuchy dźwięk, potem drugi, a w następnej chwili kamienie zaczęły staczać się w naszym kierunku z góry drogi, najpierw małe, a potem coraz większe, a ja stałem jak sparaliżowany i patrzyłem, jak dokładnie ten fragment drogi, który zaledwie kilka sekund wcześniej zamierzałem przekroczyć, nagle zaczyna się zawalać. 😨
;
Nie mogłem nic zrobić, mogłem tylko stać i patrzeć, jak ogromne głazy odrywają się od górskiego zbocza, kurz unosi się w powietrzu, a część drogi dosłownie znika w przepaści, podczas gdy jedna myśl wciąż powtarzała się w mojej głowie — gdyby mój koń się nie zatrzymał, teraz byłbym tam na dole.
— Ty… wiedziałeś? — z trudem wydusiłem z siebie, patrząc na niego, i w tym momencie po raz pierwszy poczułem, że oczy wypełniają mi się łzami, ponieważ zrozumiałem, że zwierzę, które przez lata po prostu nazywałem moim koniem, w ciągu tych kilku sekund lepiej zrozumiało zagrożenie niż ja. ❤️
Podszedłem do niego i objąłem jego głowę obiema rękami, a on już się nie opierał, tylko spokojnie stał przede mną i oparł głowę o moją pierś, jakby chciał upewnić się, że naprawdę jestem bezpieczny.

— Właśnie uratowałeś mi życie… — powiedziałem drżącym głosem, a teraz nie byłem już w stanie powstrzymać łez. 😢
Koń cicho zarżał i przez chwilę pomyślałem, że wszystko już się skończyło, ale dokładnie w chwili, gdy chciałem odprowadzić go z powrotem, nagle ponownie nastawił uszy i nie spojrzał na zawaloną drogę, lecz głęboko w las znajdujący się za moimi plecami.
Powoli się odwróciłem.
Na początku nie zobaczyłem niczego, tylko drzewa, mgłę i poruszające się gałęzie, ale wtedy z głębi lasu dobiegł bardzo cichy, niemal niesłyszalny dźwięk, który przypominał ludzki krzyk o pomoc.
Zamarłem.
Mój koń zrobił krok do przodu, stanął przede mną i zaczął niespokojnie rżeć.

Wtedy zrozumiałem, że jeszcze nie skończył próbować mnie ostrzegać.
I właśnie w tym momencie ten sam głos ponownie dobiegł z głębi lasu, tym razem znacznie wyraźniej.
— Pomocy…!
Spojrzałem mojemu koniowi w oczy i zrozumiałem coś najbardziej przerażającego — zawalenie się drogi było tylko pierwszym zagrożeniem, przed którym próbował mnie ostrzec. 😰
**Czarny ekran.**