Poprosiłam o obejrzenie drugiego filmu, ale kiedy uświadomiłam sobie, co tam robię, było już za późno, żeby się wycofać․
Prawda nie zawsze wyzwala 🖤. Czasami niszczy od środka. Myślałam, że jestem gotowa zobaczyć wszystko… ale się myliłam.
Bo to, co zrobiłam w tym filmie, nie tylko mnie przeraziło… ale sprawiło, że zaczęłam kwestionować własną rzeczywistość. Im dłużej oglądałam, tym mniej sobie ufałam.

— Otwórz — powiedziałam.
Mój głos brzmiał mocniej, niż się spodziewałam.
Spojrzał na mnie przez chwilę.
— Jesteś pewien?
Skinęłam głową.
To było kłamstwo.
Ale nie mogłam już przestać.
Nacisnął przycisk odtwarzania.
Wideo się zaczęło.
Znowu nasz dom.
Znowu noc.

Godzina: 3:17.
Drzwi się otworzyły.
Weszłam.
Ale nie wyglądałam jak ja.
Moje kroki… były ciężkie.
Coś było nie tak.
Poszłam prosto do kuchni.
Otworzyłam szufladę.
Stałam tam przez długi czas.
Potem…
Wyjęłam nóż.
Moje serce stanęło.
— Nie… — wyszeptałam.

Na nagraniu „ja” powoli się odwróciłam.
I poszłam w stronę sypialni.
W jego stronę.
Nie mogłam patrzeć.
— Wyłącz to — powiedziałam.
Ale on się nie ruszył.
— Zatrzymałeś się — powiedział. — Za każdym razem się zatrzymujesz.
Powoli otworzyłam oczy.
Na nagraniu stałam w drzwiach sypialni.
Nóż w dłoni.
Cisza.
Długa, nieznośna cisza.
Potem… po prostu się odwróciłam.
Wróciłam do kuchni.
Odłożyłam nóż na miejsce.
I poszłam spać.
Film się skończył.

Nie oddychałam.
— To… — zaczęłam — to nie ja…
Ale moje słowa były puste.
— Też tak kiedyś mówiłam — odpowiedział.
Cisza.
— Ale to nie wszystko — powiedział.
Uniosłam głowę.
— Czy jest coś jeszcze…?
Powoli skinął głową.
— Wczorajsze nagranie.
Coś we mnie zamarło.
— Co ja zrobiłam…? — wyszeptałam.
Nie odpowiedział.
Po prostu spojrzał na mnie w sposób, w jaki nigdy wcześniej na mnie nie patrzył.
Ze strachem. Ale nie o siebie. O mnie.
— Nadal nie obejrzałam do końca — powiedziała. — Czekałam na ciebie.
Moje ręce zaczęły drżeć.
— Otwórz — powiedziałam.
Tym razem mój głos ledwo słyszalny. Ekran znów się rozświetlił. Nagranie się rozpoczęło.
Ale tym razem… kamera nie filmowała już tylko mnie. W kadrze było coś jeszcze.
Coś, czego nie powinno tam być. I w tym momencie zrozumiałam… może problem nie tkwi we mnie. Albo… nie tylko ja.